14.03.2019
Dzieci sprawdzają teorię względności.
Błyskamy z lampki światłem. Jedna wiązka leci z prędkością 300.000 kilometrów na sekundę w lewo, a druga w prawo też z prędkością 300.000 km na sekundę. Pytanie.
Z jaką prędkością światło lecące w prawo oddala się od światła lecącego w lewo?
Odpowiedź jest oczywista.
300.000 km/s + 300.000 km/s = 600.000 km/s
c + c = 2c
Inaczej Einstein. Twierdzi on, że światło jedno od drugiego oddala się z prędkością
300.000 km/s ponieważ według niego
300.000 km/s + 300.000 km/s = 300.000 km/s
c + c = c
Takie jest dodawanie Einsteina.
Ale łatwo jest udowodnić, że Einstein nie ma racji.
Światło lecące w lewo po sekundzie znajdzie się w odlegości 300.000 km od lampki i tak samo światło lecące w prawo znajdzie się w odległości 300.000 km/s , zatem odległość między nimi po sekundzie wynosi 600.000 kilometrów,
gdyż 300.000 km + 300.000 km = 600.000 km
Dzielimy tą odległość przez czas odlatywania równy jednej sekundzie i mamy 600.000 km/s , prędkość oddalania się obu świateł od siebie.
A jak będzie, gdy rakieta leci z prędkością 240.000 km/s (należy tu uściślić, że jest to prędkość względem podłoża wszechświata) w prawo, światło z prędkością 300.000 km/s (względem podłoża wszechświata) w przeciwnym kierunku.
240.000 km/s + 300.000 km/s = 540.000 km/s
Światło porusza się z prędkością 540.000 km/s względem rakiety.
Einstein znowu obstaje przy swoim, że prędkość między światłem a rakietą wynosi 300.000 km/s .
W rakiecie znajduje się fizyk, który zabiera się do pomiaru prędkości względem rakiety, aby potwierdzić zdumiewające twierdzenie Einsteina.
Fizyk umieszcza na torze lotu rakiety, w odległości 1.080.000 km (są to około 3 odległości Księżyca od Ziemi) zegar.
Pokazuje on czas równy zero i na razie nie tyka.
Pośrodku między tym zegarem a rakietą umieszcza lampkę, którą można błyskać włączając ją poprzez radio. Lampka służy go zgrywania zegarów światłem, tego ustawionego już
i drugiego w rakiecie, aby pokazywały jednakowy czas.
Narysujmy to wszystko.
Fizyk włącza lampkę, światło od niej do zegara z poza rakiety leci z prędkością 540.000 km/s względem niej i zegarów bo 300.000 km/s + 240.000 km/s = 540.000 km/s
i odległość między lampką a zegarem pokonuje w ciągu jednej sekundy, gdyż
540.000 km podzielone przez prędkość 540.000 km/s daje jedną sekundę
540.000 km /(540.000 km/s) = 1s
Światło uruchamia zegar, zaczyna on tykać .
Natomiast światło w kierunku rakiety również biegnie względem podłoża wszechświata z prędkością 300.000 km/s , ale względem rakiety z 60.000 km/s ,gdyż
300.000 km/s - 240.000 km/s = 60.000 km/s
Zatem odległość 540.000 km między lampką a rakietą pokona w ciągu dziewięciu sekund.
540.000 km / (60.000 km/s) = 9s
i wtedy uruchomi zegar z rakiety.
Zauważmy, że zegar spoza rakiety włączy się po jednej sekundzie od błyśnięcia
lampki , a zegar w rakiecie po 9-ciu sekundach czyli startuje 8 sekund później
9s - 1s = 8s
Zegar z poza rakiety powinien więc pokazywać czas 8s , gdy zegar w rakiecie pokazuje
czas : 0 .
Czyż tak? Otóż nie.
Sprawa gmatwa się nieco.
Zegary, które poruszają się, rzadziej tykają, im prędkość jest większa tym tykanie rzadsze.
Jeśli zegar porusza się z prędkością 240.000 km/s wtedy w czasie ośmiu sekund
wytyka tylko (3/5)*8 s
(3/5)*8 = 24/5 = 4,8
Tak więc zegar z poza rakiety pokazuje czas 4,8 sekundy, gdy
zegar w rakiecie czas: 0 .
Zegary zostały źle zgrane. Zegar z poza rakiety śpieszy się o 4,8 sekundy przed zegarem z rakiety.
Jednak fizyk uważa, że dobrze zgrał zegary i pokazują jednakowy czas.
Jest przekonany, że światło w obu kierunkach od lampki porusza się z jednakową
prędkością, jak wmawia Einstein i dociera do zegarów w tym samym czasie.
Nie widzi tu żadnego błędu.
Fizyk wreszcie mierzy prędkość światła.
Wysyła światło z rakiety. Zegar pokazuje jakiś czas. Światło przemierza odcinek
1.080.000 km między zegarem z rakiety a zegarem z poza rakiety z prędkością
540.000 km/s w czasie dwóch sekund
1.080.000 km /(540.000 km/s) = 2s
Spowolnione od prędkości zegary wytykają 2 sekundy jako 1.2 sekundy,
gdyż (3/5)*2s = 1.2 s
ale zegar z poza rakiety śpieszy się 4.8 sekundy pokaże więc,
że przybyło 6 sekund w czasie przelotu światła między zegarami, gdyż
1,2 s + 4.8 s = 6 s
Fizyk zmierzył już czas przelotu, potrzebna mu jest jeszcze
odległość między zegarami. Zmierzy ją dalmierzem laserowym.
Światło pokonuje odległość 1.080.000 km od dalmierza do zegara z poza
rakiety z prędkością 540.000 km/s w czasie dwóch sekund
1.080000 km /(540.000 km/s) = 2s
Odbija się od lustra przy zegarze i wraca z prędkością 60.000 km/s
300.000 km - 240.000 km = 60.000 km
po 18-tu sekundach gdyż 1.080.000 km /(60.000 km/s) = 18 s
co daje razem 20 sekund czasu przelotu tam i z powrotem
2 s + 18 s = 20 s
Zegar z dalmierza wytyka ten czas jako 12 sekund
(3/5)*20 s = 12 s
i pomnoży przez 300.000 km/s , gdyż taką prędkość światła
wprogramowali dalmierzowi jego konstruktorzy i podzieli
jeszcze przez 2 .
Wygląda więc , jakoby podwójna odległość między dalmierzem a zegarem
z poza rakiety (tam i z powrotem) wynosi w pomiarze 3.600.000 km ,
a sama odległość połowę tego czyli 1.800.000 km .
Pomiar jest więc błędny.
Podzielmy prawdziwą odległość przez zmierzoną
1.080.000 km /1.800.000 km = 3/5
3/5 Skąd tę liczbę znamy?
Fizyk Niedbaluszek podzieli błędnie zmierzoną odległość między zegarami przez
błędnie zmierzony czas przelotu światła między nimi
1.800.000 km / 6 s = 300.000 km/s
i uzyska nieprawdziwą prędkość światła względem zegarów:
300.000 km/s .
Poprawianie bezmyślnych pomiarów fizyka Niedbaluszka.
Fizyk Niedbaluszek dokonał pomiaru prędkości światła względem siebie, rakiety i zegarów
bezmyślnie. Co zatem powinien zrobić, aby uzyskać prawidłowy wynik ?
Nie jest to trudne. Od czasu przelotu światła między zegarami, który zmierzył, powinien
odjąć błąd zgrania zegarów 4,8 sekundy
6s - 4,8s = 1,2s
Będzie miał wtedy czas wytykany przez spowolnione zegary podczas przelotu
światła między nimi 1,2 s. Ponieważ zegary są spowolnione, musi ten czas
podzielić przez 3/5 : 1,2s/(3/5) = 1,2s*(5/3) = 2s
Będzie wiedział wtedy, jaki był prawdziwy czas przelotu światła, czyli 2 xekundy.
Natomiast zmierzoną błędnie dalmierzem odległość między zegarami
musi pomnożyć przez 3/5 , aby uzyskać prawdziwą.
1.800.000 km*(3/5) = 1.080.000 km
Jeśli teraz podzieli tą odlegość przez prawdziwy czas przelotu 2s .
1.080.000 km / 2 = 540.000 km
będzie miał prawdziwą prędkość światła 540.000 km/s względem siebie,
zegarów i rakiety, lecących z prędkością 240.000 km/s .
Fizycy, zwłaszcza Ci teoretyczni, aby zrozumieć ten tekst, powinni przeczytać go nawet 10 razy
i jeszcze sprawdzić, czy dobrze zrozumieli, u nauczycieli matematyki
udzielających korepetycji uczniom z podstawówki.


Zadanie do samodzielnego rozwiązania.
Fizyk Niedbaluszek zmierzy prędkość światła lecącego, ale tym razem
od zegara z poza rakiety do zegara w rakiecie.
Pytanie: Jaki jest wynik jego pomiaru prędkości?
Zadanie nie jest trudne, bo wiemy już że jeden z zegarów śpieszy się
o 4,8 sekundy i wiemy też jak zmierzył odległość między
zegarami.
Fizyk Niedbaluszek bada mijający go zegar.
Rakieta fizyka N. wraz zegarem mija inny, obcy zegar.
Jest on nieruchomy względem podłoża wszechświata czyli jego prędkość
wynosi: zero i tym samym ma prędkość względem rakiety równą 240.000 km/s .
Po 4.5 sekundach zegar ten jest mijany drugi zegar fizyka N., ten z poza rakiety ,
odległy od samej rakiety o 1.080.000 km
4 1.080.000 km / 240.000 km/s = 4.5 s
Ponieważ, mierzy on ten czas prawidłowo, wytyka ten czas też jako 4.5 s .
Zegary fizyka N. są jednak spowolnione , więc wytykają ten czas jako:
(3/5)*4,5 s = (3/5)*(9/2) = 2.7 s
Zegar fizyka N. z poza rakiety śpieszy się 4.8 s , więc pokaże jakoby
wytykał 7.5 s , gdyż 2.7 s + 4.8 s = 7.5 s
Fizyk Niedbaluszek te 7.5 sekundy uzna bezkrytycznie za prawdziwy
czas przelotu obcego zegara między swoimi.
Jeśli czas 4.5 sekundy, zmierzony przez obcy zegar podzieli przez 7.5 sekundy,
zmierzony z pomocą swoich zegarów:
4.5 / 7.5 = (9/2)/(15/2) = 9 / 15 = 3/5
uzna błędnie, że obcy zegar tyka wolniej niż jego zegary.
Jeśli przy obcym zegarze pojawi się drugi zegar ustawiony przez
bliźniaczego fizyka, chcącego zmierzyć tempo tykania
zegarów fizyka N. tą samą metodą, jak u tamtego, dojdzie
do takiego wyniku:
Zegary fizyka N. tykają wolniej niż jego.
Jego pomiar jest prawidłowy, gdyż ma dobrze zgrane zegary, bo światło
z lampki porusza się względem obu zegarów z jednakową
prędkością 300.000 km/s .
Rozumiejąc to wszystko łatwo jest rozwiązać zagadkę tzw. paradoksu
bliźniąt, która męczy fizyków do dzisiaj.
Tłumaczą ją wykrętnie.


Andrzej Orłowicz


13.02.2019
Paradoks bliźniąt wyjaśniony


Biiźniak B udaje się w podróż rakietą i leci przez 20 lat z prędkością v. Następnie zawraca
i znowu leci z prędkością v. Przy tej prędkości jego zegary tykają
wolniej √(1-v²/c²) raza i tak samo on starzeje się wolniej.
Po powrocie do bazy, gdzie pozostał jego brat,bliźniak A, okazuje się, że bliźniak B postarzał się mniej niż tamten.
Zaskoczyło to bliźniaka B, ponieważ w czasie lotu rakietą robił
badania; porównywał tempo chodu swoich zegarów z tempem chodu zegarów nieruchomych tak jak bliźniak A.
Jego badanie wykazało, że zegary związane z jego bratem tykają wolniej niż jego. Tym samym uznał , że bliźniak A starzeje się wolniej od niego. Gdzie popełnił błąd ?
Do badania użył czasomierza przelotu składającego się z dwóch zegarów:
zegara Z1 i oddalonego od niego zegara Z2 o odcinek l.
Narysujmy je na kartce.
Pośrodku, między zegarami umieścił lampkę, którą błysnął dwoma wiązkami światła . Wiązka do zegara Z1 dotarła z prędkością: c+v i pokonała
odcinek l/2 po czasie: l/2(c+v) i wyzerowany zaczął tykać.
Do zegara Z2 światło z prędkością: c-v dotarło nieco później, po czasie:
l/2(c-v). Później o: [l/2(c-v)]-[l/2(c+v)] = lv/(c2-v2) niż do zegara Z1
Spowolniony zegar Z1 wytyka ten czas i pokazuje jako równy:
[lv/(c2-v2)]*√(1-v²/c²) = lv/[c²√(1-v²/c²)],
a zegar Z2 wyzerowany dopiero zaczyna tykać. Zegar Z1 spieszy się więc o czas: lv/[c²√(1-v²/c²)], przed zegarem Z2. Jednakowoż, bliźniak B jest przekonany, że światło z obu wiązek porusza się z prędkością c względem obu zegarów (tak mu wbito do mózgownicy na lekcjach fizyki) i dobrze są zgrane, pokazują jednakowo czas.
Podczas lotu, trzeci zegar Zn (nieruchomy) jest mijany przez zegar Z2,
a po czasie t przez zegar Z1, t = l/v stąd l = vt
Kiedy zegar Zn minie zegar Z1, zegar Z2 wytyka już czas t jako: t√(1-v²/c²)
Zegar Z1wytyka tyle samo, ale pokaże o lv/[c²√(1-v²/c²)] więcej, bo o tyle się spieszy,
a więc pokaże:
tm = t√(1-v²/c²) + lv/[c²√(1-v²/c²)]
Pomnóżmy obie strony równości przez √(1-v²/c²)
tm*√(1-v²/c²) = t√(1-v²/c²)*√(1-v²/c²) + lv/c² =
=t (1-v²/c²) + vt*v/c² = t(1-v²/c² + v²/c²) = t
tm*√(1-v²/c²) = t
Jak widać t jest mniejsze niż tm, a więc bliźniak B błędnie zmierzy, że zegar Zn tyka wolniej od jego zegarów i tym samym uzna , że bliźniak A starzeje się wolniej niż on,
bliźniak B, a wszystko przez kłamstwo Einsteina, że świałto również względem obiektów
ruchomych porusza się z prędkością taką samą, jak względem nieruchomych.


Rozpatrzmy inny przypadek.
Bliźnięta lecą razem jakimś obiektem z prędkością u.
Potem bliźniak B odlatuje od brata i ma prędkość v.
Po latach wraca i podczas spotkania okazuje się, że postarzał się mniej od swego brata, bliźniaka A, chociaż jego badania z zegarami, które wykonywał w czasie lotu sugerowały, że powinno być odwrotnie.
Narysujmy po lewej stronie kartki zegar Z1 , a po prawej zegar Z2. Oba poruszają się z prędkością v razem z bliźniakiem B.
Zegar Zn mający prędkość u (taką jak bliźniak A) mija zegar Z2, a po czasie t zegar Z1. Bliźniak B mierzy ten czas jako równy tm
tm = t√(1-v²/c²) + lv/[c²√(1-v²/c²)]
Ponieważ, odległość między zegarami jest równa l
l = (v-u)t stąd tm = t√ (1-v²/c²) + (v-u)t*v/[c²√(1-v²/c²)]
tm√ (1-v²/c²) = t (√1-v²/c²)*√ (1-v²/c²) + lv/c² = t(1-v²/c²) + (v-u)t*v/c² = = t (1-v²/c² + v²/c²- uv/c²) = t(1- uv/c²)
tm√ (1-v²/c²) = t (1- uv/c²)
Ponieważ zegar Zn ma prędkość u , odmierza on czas t jako: tu = t √(1-u²/c²) czyli
t = tu/√(1-u²/c²)
stąd tm√ (1-v²/c²) = tu(1- uv/c²)/√(1-u²/c²)
Wyznaczmy tu: tu = tm√ (1-v²/c²)√ (1-u²/c²)/ (1-uv/c²)
Prędkość między zegarem Z1 , Z2 a zegarem Zn wynosi: v-u , ale jest mierzona przez bliźniaka B jako równa: vm = lm/tm = (v-u)/(1-uv/c²) stąd współczynnik spowolnienia czasu mierzonego(pozorny) √ (1-vm²/c²) równy jest: √ (1-v²/c²)√ (1-u²/c²)/ (1-uv/c²) a więc tu = t m√ (1-v²m/c²)
Bliźniak B zmierzy tempo tykania zegarów nieruchomych względem bliżniaka A jako wolniejsze i uzna błędnie, że bliżniak A starzeje się wolniej od niego.
Natomiast, bliżniak A , jeśli zmierzy czas przelotu trzeciego zegara, który mija najpierw jego śpieszący się zegar, a potem późniący, to popełni błąd o uv/c²√(1-u²/c²) na minus względem swego zegara, a jeśli odwrotnie (najpierw późniący się), wtedy błąd, taki sam, ale na plus.
Po zsumowaniu obu czasów błędy znoszą się , a bliźniak A prawidłowo uznaje, że jego brat postarzeje się wolniej √(1-vm²/c²) raza.
U bliźniaka B, trzeci zegar porusza się od zegara późniącego się do śpieszącego się; zarówno podczas odlotu, jak i powrotu. Błędy na plus sumują się.


13.02.2019 Kłopot z dodawaniem prędkości.
Po lewej stronie kartki narysujmy radar. Jest nieruchomy.Pośrodku narysujmy furgonetkę. porusza się ona z prędkością 40 km/godz, a po prawej samochodzik.
Radar z furgonetki pokazuje, że prędkość między nim, a samochodzikiem wynosi 60km/godz. Stawiam pytanie.
Jaką prędkość ma samochodzik? Z lekcji matematyki pamiętany, że 40+60=100 stąd też 40km/godz + 60km/godz = 100km/godz
Inaczej powiedziaby zapytany o to Einstein. O tak:
40km/godz + 60km/godz nie równa się 100km/godz, ale nieco mniej.
Jak to jest możliwe?
Eiinstein, a fizycy teoretyczni do dzisiaj głoszą, że prędkości nie można dodawać matematycznie, jak po dawnemu, w średniowieczu, ale należy dodawać wedug wzoru:
v3 = (v1+v2)/(1+v1v2/c2)
tym samym prawa matematyki i logiki przestają już tu obowiązywać.
Czy to możliwe? Tkwi tu jakiś błąd.
A może radar źle mierzy prędkości?
Należy się więc przyjrzeć radarowi, jak on działa.
I co się okazuje. Radar póki stoi, dobrze mierzy ale,gdy zaczyna się poruszać podaje złe wyniki (im większa prędkość, tym większy błąd pomiaru).
Zamiast mierzyć prędkość między sobą a jakimś obiektem jako równą:
v2 = (v3 -v1) mierzy ją jako:
v2 = (v3 -v1)/(1-v1v3/c2) , a więc podaje zawyżoną prędkość.
Ruchomy radar oszukuje.
Jeśli więc, radar z furgonetki podaje 60km/godz, to prawdziwą prędkością względem samochodzika jest nieco mniejsza niż te 60 km/godz , a gdy dodamy 40 km/godz furgonetki
wtedy mamy prędkość samochodzika nieco mniejszą niż 100 km/godz.
40km/godz + \60km/godz = \100km/godz
Podsumujmy.
Prawdziwe prędkości odejmujemy po dawnemu, matematycznie: v2 = (v3 -v1)
Natomiast jeśli pojawią się prędkości źle zmierzone, wtedy używamy wzoru na nibyodejmowanie:
v2 = (v3 -v1)/(1-v1v3/c2)
Dalej. Jeśli z tego wzoru wyciągniemy v3,
wtedy uzyskamy wzór na nibydodawanie prędkości:
v3 = (v1+v2)/(1+v1v2/c2)
Einstein uważa to za wzór na prawdziwe dodawanie prędkości.
Oczywiście jest to kłamstwo, gdyż v2 jest fałszywą prędkością (z ruchomego radaru)
i nie można jej używać przy czynności prawdziwego dodawania
Prędkości mierzone radarem
Po lewej stronie kartki narysujmy radar, który stoi, a po prawej jakiś obiekt poruszający się z prędkością v2.
Radar wysyła sygnał o częstotliwości f0 w kierunku obiektu ruchomego. Do jego powierzchni wskutek efektu Dopplera dociera z częstotliwością zmienioną : 1-v2/c raza ,czyli wynoszącą:
f0(1-v2/c). Po odbiciu się od powierzchni obiektu, znowu zmienia częstotliwość, ale teraz 1/(1+v2/c) raza,stąd po tej dwukrotnej zmianie sygnał ma częstotliwość:
fk = f0(1-v2/c)/ (1+v2/c).
Wyznaczmy z tego wzoru v2 :
v2 = c*(1-fk /f0)/ (1+fk /f0)
Właśnie według tego wzoru w radarze wyliczana zostaje prędkość obiektu względem niego.
Narysujmy po lewej stronie kartki radar. Porusza się on w prawo z prędkością v1.
Po prawej stronie narysujmy obiekt. Porusza się on z prędkością v3 też w prawo.
Radar wysyła wiązkę o częstotliwości f0 . Przy opuszczaniu anteny zmienia ona swą częstotliwość wskutek efektu Dopplera 1/ (1-v1/c) raza.
Dogania obiekt i po odbiciu się od niego zmienia częstotliwość (1-v3/c)/(1+v3/c) raza czyli ma f = f*(1-v3/c)/(1+v3/c) (1-v1/c)
Wiązka wraca do radaru. Jego antena odbiera ze zmienioną znowu częstotliwością (1+v1/c) raza ; tak. że w końcu wynosi ona:
fk = f0 *(1+v1/c)(1-v3/c)/ (1+v3/c) (1-v1/c)
Jednak ruchomy radar nie może prawidłowo wyliczyć prędkości obiektu względem siebie. bo wylicza ją według wzoru /przypomnijmy/ v2 = c*(1-fk /f0)/ (1+fk /f0) przeznaczonego tylko dla nieruchomego radaru,bo przecież nie występuje w nim obecna prędkość radaru v1.
Podstawmy zatem do wzoru na prędkość v2 częstotliwość fk :
fk = f0 *(1+v1/c)(1-v3/c)/ (1+v3/c) (1-v1/c) sygnału odbieranego przez ruchomy radar i uzyskujemy (po przekształceniach) :
v2 = (v3 -v1)/ (1-v1v3/c²)
Ze wzoru wynika,że błąd radarowego pomiaru rośnie wraz ze wzrostem v1*v3.
Prędkość między radarem a obiektem zostanie dobrze zmierzona tylko wtedy, gdy radar stoi w miejscu (v1=0) lub obiekt (v3=0) abo oba jednocześnie (v1=v3=0), wtedy v2 = v3 -v1 v3 -v1 jest wtedy prawdziwą prędkością. Jeśli z wzoru : v2 = (v3 -v1)/(1-v1v3/c²) wyciągniemy v3
v3 = (v1+v2)(1+v1v2/c²)
to mamy wzór na nibydodawanie prędkości, który w teorii względności uważany jest niesłusznie za jedynie prawidłowy sposób na dodawanie prędkości.
Wzór ten wyprowadzono tam z przekształceń Lorenza, które oparte są przecież na wielkościach takich jak długość,czas podawanych przez oszukujące przyrządy (podobnie jak tutaj radar), jako że są w ruchu.
Einstein traktuje przyrządy (miary dugości,zegary) tak jakby były nieruchome, prawidowo mierzyły i na dodatek jeszcze wmawia, że światło względem nich porusza się z prędkością równą c, tak samo jak względem nieruchomych.
Takie oszukańcze zabiegi nie pozwalają uważać teorii względności za naukową,
a jej wyznawców należałoby zapędzić na kursy z matematyki i logiki, aby nauczyć ich staranniejszego myślenia.
Czy można stosować wzory na nibyodejmowanie i nibydosawanie przy "radarach"
dźwiękowych? Oczywiście, że tak, tyle że c będzie miało tu prędkość dźwięku.


Poniższy tekst był napisany parę lat temu.
















Teoria względności, ale proste.
Lecą dwie rakiety, zbliżają się do siebie nad bazą .Jedna od lewej ma prędkość 200.000 km/s, druga z prawej też 200.000 km/s.
Stawia się pytanie:
Jaką ma prędkość jedna rakieta względem drugiej?
Bez wątpienia u umiejącego dodawać ma 400.000 km/s.
Drugie pytanie: A jaką prędkość między rakietami zmierzy fizyk siedzący w jednej z rakiet? Jeśli do rakiety wsadzi się fizyka niedbalucha ,nazwijmy go Niedbaluszkiem ; dokona on pomiaru, jak mu najwygodniej, czyli tak , jakby rakieta stała w miejscu, a więc pewnie ją zmierzy źle.
Dlaczego?
Oto wyjaśnienie : Przy dużych prędkościach rakieta i wszystko co się w niej znajduje ulega skróceniu ,w tym również wszystkie miary długości, które przez co zaczynają źle mierzyć. Rakieta o długości 100m w bazie, w locie przy prędkości 200.000 km/s skraca się do 74,5 m ,ale miarka długości się proporcjonalnie, tak samo (1m do 74,5 cm , tak że rakieta zostaje nią źle zmierzona przez fizyka Niedbaluszka jako stumetrowa, czyli tak , jakby nie skróciła się). Takie skracanie jest skutkiem pojawienia się przy dużej prędkości sil magnetycznych w atomach; między elektronami i protonami przez co atomy ulegają spłaszczeniu. I tym samym wszystko co się z nich składa ; rakieta, jej wnętrze, ludzie i miary długości. Właśnie przez to fizyk Niedbaluszek :
1.Źle zmierzy odległość między zegarami z fotokomórką, których użyje do pomiaru prędkości mijania swojej rakiety z drugą (wyjdzie mu 100m). Poza tym elektrony w atomach krążą wolniej, co przekłada się na spowolnienie wszystkich zjawisk w pędzącej rakiecie; człowiek w niej żyje wolniej i dłużej, zegary chodzą wolniej, tym samym źle mierzą czas, stąd fizyk Niedbaluszek
2. Źle zmierzy czas przelotu drugiej rakiety między swymi zegarami. Ponadto fizyk Niedbaluszek fałszywie przyjmuje, że światło względem rakiety ma prędkość 3000.000 km/s , a nie 100.000 km/s , gdyż traktuje z wygodnictwa rakietę , jako nieruchomą ,a ponieważ używa światła do zgrywania zegarów , dlatego :
3. Źle zgra swoje zegary, jeden będzie się śpieszył przed drugim ,co przyda mu jeszcze błędu przy pomiarze czasu przelotu drugiej rakiety między jego zegarami .
W końcu fizyk Niedbaluszek podzieli źle zmierzoną odległość między zegarami (100m) przez źle zmierzony czas przelotu drugiej rakiety między zegarami i otrzyma prędkość między rakietami : 276.923 km/s. Wynik jest wyraźnie zły, fałszywy. Według matematyki fizyk Niedbaluszek źle zmierzył prędkość przez popełnienie trzech rażących błędów wynik pomiaru 276.923 km/s jest jednoznacznie fałszywy.
Ale oto zjawia się megaczarownik nauki - Albert Einstein i ogłasza : 276.923 km/s jest prawdziwą prędkością między rakietami, a fizyk nazwany Niedbaluszkiem zmierzył ją dobrze, natomiast matematyka ośmielająca nie godzić na taki wynik jest fałszywa. Einstein uznaje prawa matematyki za fałszywe, odrzuca matematyczne dodawanie prędkości gdzie: 200.000 km/s + 200.000 km/s = 400.000 km/s i zamiast niego wprowadził do fizyki : magiczne dodawanie prędkości gdzie : : 200.000 km/s + 200.000 km/s = 276.923 km/s i podał nawet wzór na dodawanie prędkości . Dalej wyprowadzę taki sam wzór tylko , że nazwany jest wzorem na źle zmierzoną przez fizyka prędkość między rakietami . Na dokładkę ,Einstein wymyśla z żoną światło o cudownie jednakowej prędkości względem wszystkiego . Ich światło porusza się z prędkością 300.000 km/s względem nieruchomej bazy i tak samo 300.000 km/s względem pędzącej rakiety fizyka ,a nie 100.000 km/s jak chcieliby tego matematycy . Einstein po hipnotyzersku wmówił fizykom ,że jednakowa prędkość światła względem wszystkiego jest niepodważalnym pewnikiem i dlatego fizycy nie zauważają sfałszowania przez fizyka Niedbaluszka prędkości światła względem rakiety na 300.000 km/s .Einstein pomaga fizykowi w taki sposób ukrywać fałszowanie prędkości . Nasuwa się pytanie, skąd się dostały takie dziwolągi do fizyki ? Otóż Einstein miał ogromne trudności w szkole z matematyką, był po prostu matematycznym jołopem. Jego żona matematyczka połapała się, że fizycy są jacyś dość niemrawi w matematyce i postanowiła zakpić sobie z nich i jeszcze dobrze na tym zarobić. Materiały, które Einstein naściągał od lepszych niż on uczonych opracowała z pomocą podróbki matematyki jej własnego wyrobu, gdzie logika zastąpiona jest mataczeniem i tak powstała teoria względności. Co ciekawe, Einstein przepisał żonie, przy rozwodzie całą nagrodę Nobla na długo przed jej otrzymaniem, całą kwotę nagrody, a nie pól, co świadczyłoby, że udział jego w stworzeniu teorii był znikomy. Fizycy , upośledzeni matematycznie z ulgą przyjęli teorię względności i stali się jej gorącymi wyznawcami, fizyka przestała być nauką ścisłą. Zbędna stała się logika, którą Einstein nazwał „tak zwanym zdrowym rozsądkiem” i z żoną zastąpił ją mataczeniem. Obecnie fizycy odprawiają gusła nad wzorami na magiczne dodawanie prędkości, usiłują zgłębić tajemnicę cudownie jednakowej prędkości światła Einsteina względem wszystkiego, medytują nad przekształceniami Lorentza.
Ale czy nam to wystarczy, jeśli chcemy coś z tego zrozumieć ? Nie , trzeba jednak powrócić do sponiewieranej logiki i z uważnością zacząć pracować nad umysłem od podstaw trzymając się ściśle zarzuconych przez fizyków praw matematyki. Wyćwiczony tak umysł pozwoli nam też mniej gubić się w ogłupianym świecie. Okazuje się, że fizycy brali udział w obmyślaniu zasad działania banków i dzięki nim bankowcy mogą elastycznie nabierać swych klientów przy udzielaniu pożyczek . Zgrywanie zegarów na postoju rakiety w bazie . Do mierzenia prędkości używamy dwóch zegarów z fotokomórkami. Jeden jest na dziobie , a drugi z tyłu rakiety. Muszą być zgrane, aby pokazywały jednakowy czas. Spróbujmy je zgrać, gdy rakieta jest w bazie i leży na boku. Zegary nie chodzą. Nastawiamy zegar A na czas: 0 , a zegar B na czas : lm/c . Wysyłamy wiązkę światła, ta uruchamia zegar A (zaczyna on chodzić), światło z prędkością c pokonuje odległość lm między zegarami po czasie : lm/c dochodzi do zegara B ,uruchamia go, zaczyna on chodzić . Oba zegary w tej chwili już chodzą i pokazują jednakowy czas : lm/c , czyli zostały dobrze zgrane. Zjawisko skrócenia. Rakieta w locie ulega skróceniu do 74,5 m , ale miara długości metrowa też proporcjonalnie skróci się do 0,74 m tak ,że fizyk Niedbaluszek zmierzy długość skróconej rakiety też na 100 m i nie zauważy skrócenia . W bazie na postoju też zmierzono 100 m, ale wtedy pomiar był dobry . Długość rakiety określa wzór : l - rzeczywista długość rakiety lm – mierzona długość rakiety zaś jest współczynnikiem skrócenia rakiety , v –prędkością rakiety ,przy prędkości 200.000 km/s wynosi on: 0,745 Fizyk Niedbaluszek mierzy czas w lecącej w rakiecie : Zegary chodzą wolniej zgodnie z wzorem : tm = t* gdzie : tm – czas mierzony przez zegar w rakiecie t – czas rzeczywisty ,równy czasowi mierzonemu na postoju w bazie współczynnik spowolnienia chodu zegarów w lecącej rakiecie Jest on taki sam , jak współczynnik skrócenia .
Jak fizyk Niedbaluszek źle zgrywa swoje zegary w lecącej rakiecie.
Fizyk zgrywa zegary podczas lotu rakiety.
Rakieta startuje, nabiera prędkości, zegary w tym czasie zdążą się rozregulować .Należy je więc ponownie zgrać. Fizyk Niedbaluszek zrobi to tak, jak wcześniej było robione w bazie. , gdy rakieta była w bazie nieruchoma . czyli traktuje rakietę jako nieruchomą i zgra zegary źle . Nastawia on zegar A na czas: 0 , a zegar B na czas: lm/c ,czyli jakby światło pokonywało drogę lm z prędkością c . Nastawia on zegar A na czas: 0 , a zegar B na czas: lm/c ,czyli jakby światło pokonywało drogę lm z prędkością c . Następnie światłem uruchamia zegar A , leci ono dalej ku zegarowi B z prędkością: c - v pokonuje odcinek drogi l między zegarami ( 74,5 m, gdyż rakieta jest skrócona ) w czasie : zegar A spowolniony przy tej prędkości mierzy ten czas jako :
Zastępujemy rzeczywistą odległość przez gdyż :
W mianowniku wyciągamy c przed nawias . a licznik rozkładamy
Taki czas odmierzy i pokaże zegar A ,gdy światło dotrze do zegara B i uruchomi go ,zegar B pokazuje czas : lm/c . Oba zegary teraz chodzą. Zegar A śpieszy się o czas: lm*v /c2 . Zegary zostały źle zgrane przez fizyka Niedbaluszka. Oto mamy błąd zgrania zegarów ,popełniony przez fizyka Niedbaluszka .
Błąd powstał wskutek złego nastawienia zegara B przez fizyka Niedbaluszka na czas : lm/c ,czyli taki czas ,jakby światło miało pokonywać drogę lm między zegarami z prędkością : c = 300.000 km/s . Fizyk sfałszował więc prędkość światła względem rakiety i zegarów na c , gdyż prawdziwą jest : c – v (100.000 km/s) ,droga lm też jest źle zmierzona .
Fizyk Niedbaluszek mierzy czas przelotu drugiej rakiety między dwoma zegarami znajdującymi się na swojej rakiecie. Rakieta fizyka Niedbaluszka pędzi z prędkością v , druga rakieta ma prędkość v1 i mija ją więc z prędkością : v +v1. Druga rakieta u boku ma przyczepioną lampkę, która swym światłem uruchamia odczyt zegara ZB (start) przy dziobie rakiety fizyka Niedbaluszka . Odczytany czas T0 idzie do pamięci zegara ZB .
Lampka przemieszcza się dalej prędkością: v + v1 (względem rakiety fizyka) ku zegarowi A w ogonie rakiety (meta) i dociera do niego , pokonując odległość l między zegarami po czasie Δt: gdzie l jest odległością między zegarami Zegary przy tej prędkości chodzą wolniej i zmierzą czas Δt jako ΔT (mniejszy) :
Miary długości w skróconej rakiecie też ulegają skróceniu, dlatego odległość l=74,5m miedzy zegarami fizyk zmierzy źle jako lm = 100m . Do wzoru : zamiast : l podstawiamy : stąd: przypominam ,że jest to czas odmierzony przez zegary ,gdy druga rakieta przelatywała między nimi . Lampka drugiej rakiety mija zegar A (meta) i uruchamia jego odczyt . Wtedy zegar B pokazuje czas : T0 + ΔT , a zegar A czas : i idzie on do pamięci zegara A . Zegar A śpieszy się i pokazuje czas większy o błąd zgrania zegarów : v*lm/c2 niż zegar Zb TA jest to czas pokazywany przez zegar A (meta), gdy lampka z drugą rakietą przelatuje przed nim .
Fizyk Niedbaluszek odejmie od niego czas T0 pokazywany przez zegar ZB , gdy druga rakieta z ową lampką przelatywała przed nim wcześniej (start) i uzyska czas przelotu drugiej rakiety między zegarami, oczywiście źle zmierzony.
Wyciągamy lm przed nawias ,potem dwa człony w nawiasie doprowadzamy do wspólnego mianownika .
Taki jest wzór na czas przelotu drugiej rakiety między zegarami zmierzony źle przez fizyka Niedbaluszka. Fizyk Niedbaluszek źle wylicza prędkość między rakietami . Wreszcie fizyk Niedbaluszek dzieli odległość l m źle zmierzoną przez czas przelotu : TA – T0 drugiej rakiety między zegarami ,też źle zmierzony i otrzyma prędkość między rakietami Vm ,oczywiście źle zmierzoną . Wyjdzie mu : 276.923 km/s Wyprowadźmy wzór na Vm oto mamy wzór na prędkość między rakietami ,źle zmierzoną przez fizyka Niedbaluszka . Ponieważ , wzór na źle zmierzoną prędkość przez fizyka Niedbaluszka jest taki sam jak wzór na magiczne dodawanie prędkości u Einsteina , więc ten od Einsteina daje tak samo nieprawdziwą prędkość , źle zmierzoną przez fizyka Niedbaluszka . Zatem zapewnienia Einsteina , że dodawanie według wzoru na magiczne dodawanie prędkości daje prawdziwą prędkość są więc kłamliwe .
Jeśli do wzoru : Zamiast v1 podstawimy c , wtedy uzyskamy : Vm = c Fizyk Niedbaluszek tak (źle) zmierzy prędkość światła lecącego od dziobu ku ogonowi rakiety ,mającego prędkość : c + v = 500.000 km/s . Prędkość światła lecącego od ogona rakiety ku jej dziobowi wynosi : c – v = 100.000 km/s względem rakiety, ale fizyk Niedbaluszek zmierzy ją źle , też na c = 300.000 km/s . Zatem zapewnienie Einsteina , że światło względem lecącej rakiety ma prędkość : c = 300.000 km/s , zgodnie z wymaganiem przez niego cudownie jednakowej prędkości światła względem wszystkiego , wmówionej przez niego ogółowi fizyków , jest również kłamliwe . Teoria względności Einsteina jest fałszywa . Nie ma żadnej wartości naukowej .
Jest podtrzymywana przez upośledzonych matematycznie fizyków . W następnych lekcjach odsłonię inne zawarte w niej sprzeczności i kłamstwa .
Andrzej Orłowicz